Akademia Kolberga

TA STRONA POŚWIĘCONA JEST WSZYSTKIM DZIAŁANIOM – MNIEJ LUB BARDZIEJ SPONTANICZNYM – KTÓRE ODBYWAJĄ SIĘ NA KURPIACH, ALE DZIEJĄ SIĘ W RAMACH PILOTAŻOWEGO PROJEKTU „AKADEMIA KOLBERGA – SZKOŁY TRADYCJI” PROWADZONEGO W RAMACH OBCHODÓW ROKU KOLBERGA

_____________________________________

70. ROCZNICA PACYFIKACJI WSI BANDYSIE

3 PAŹDZIERNIKA 2014

 ____________________________________

Kurpie to zdecydowanie kraina pieśni. Nikt tu już nie gra do tańca. Tradycje instrumentalne i taneczne próbują podtrzymywać już tylko zespoły folklorystyczne działające przy różnych ośrodkach kultury. Śpiew natomiast jeszcze się trzyma. Wciąż można się o tym przekonać odwiedzając miejscowych. Niestety śpiew ten, niegdyś słyszany praktycznie wszędzie, obecnie spychany jest coraz dalej od codziennego życia. Ostatnim bastionem wspólnego śpiewania są tu stosunkowo szeroko jeszcze rozpowszechnione tzw. „Puste Noce” oraz sprawowany  jeszcze gdzieniegdzie „Boży Obiad”. Obrzęd ten to w zasadzie całodobowe nabożeństwo za dusze zmarłych z danej wsi. Rozpoczyna się on poranną Mszą Świętą, a następnie przenosi się do wybranego pomieszczenia, gdzie następuje właściwa część obrzędu. Polega ona na gremialnej modlitwie przy pomocy pieśni nabożnych śpiewanych ze starych śpiewników i zeszytów, a prowadzonych przez miejscowych śpiewaków pogrzebowych.

 

Zwyczaj śpiewania pieśni nabożnych niestety także nie opiera się próbie czasu. Jest on w tej chwili domeną przede wszystkim osób starszych. Młodsze pokolenia Kurpiów w coraz większym stopniu tracą zainteresowanie pieśniami swoich przodków.

 

Ta właśnie sytuacja skłoniła nas do przemyśleń, czy możemy w jakiś sposób przyczynić się do przetrwania tych pięknych pieśni i obrzędów w życiu Kurpiów, choćby w najmniejszej skali jednej wsi.

 

Rok 2014 wyjątkowo sprzyjał zainicjowaniu naszych działań. W tym roku mija 70 lat od wywiezienia przez Hitlerowców 120 mężczyzn ze wsi Bandysie i okolic do obozu koncentracyjnego Stutthof. Po wojnie wróciło do domu zaledwie siedmiu z nich. Wydarzenie to zostawiło trwały ślad w świadomości społeczności wsi. W Bandysiach nie ma praktycznie rodziny, która wówczas nie straciła kogoś. Każdą rocznicę tego zdarzenia święci się tu odprawiając polową Mszę Świętą przy pomniku ku czci ofiar pacyfikacji. W tym roku, ze względu na okrągłą rocznicę właśnie, program obchodów był bardziej rozbudowany. W obchody włączyły się także muzea w Ostrołęce i Sztutowie organizując wystawy tematyczne.

 

Postanowiliśmy także włączyć się w rocznicowe obchody wykorzystując otwartość mieszkańców Bandyś na wszelkie inicjatywy mające w tym czasie upamiętnić  ofiary wydarzeń z 1944 roku. W naszych założeniach zgromadzenie jakie mieliśmy wspólnie z miejscowymi zorganizować miało wysondować, czy przywrócenie tu Bożych Obiadów jest możliwe.  Od pierwszej rozmowy z Panem Staszkiem Szydlikiem (sołtysem), wiedzieliśmy że szanse na powodzenie są duże. Do naszego spisku dołączył szybko także Witek Kuczyński, mieszkający w Czarni animator kultury i wielki przyjaciel naszych poczynań. Wspólnie zaplanowaliśmy zgromadzenie jako dwuetapowe. Pierwsza część spotkania to część wspomnieniowa. W tym celu zebraliśmy najstarsze zdjęcia, mające ukazywać osoby, których bezpośrednio dotyczyła ta historia, ale też fotografie ukazujące po prostu życie Bandyś z czasów młodości naszych gospodarzy. Druga część to już z kolei inspirowane Bożym Obiadem śpiewane nabożeństwo za dusze ofiar. Do współpracy nie trzeba było też namawiać pracowników muzeum w Ostrołęce i Sztutowie, którzy udostępnili nam tablice edukacyjne. Dzięki temu mieszkańcy Bandyś i okolic, którzy prawdopodobnie nie wybraliby się do Ostrołęki a tym bardziej do Sztutowa, mieli szansę zapoznać się z materiałami przygotowanymi przez placówki naukowe z tej okazji. Poza tym reprezentacje obu wspomnianych instytucji stawiły się na naszym wydarzeniu uczestnicząc czynnie w obu częściach i zwiększając dzięki temu rangę wydarzenia.

 

Zgromadzenie odbyło się w piątek 03 października (czyli dokładnie w rocznicę tragicznych wydarzeń) w Remizie OSP w Bandysiach. Mieszkańcy wsi włączyli się w przygotowania już od samego początku pomagając w zbieraniu fotografii, czy przygotowaniu remizy do uroczystości. Frekwencja dopisała. Oprócz miejscowych stawili się też śpiewacy pogrzebowi z okolicznych wsi, nie zabrakło również proboszcza parafii Czarnia, do której należą Bandysie. W części wspomnieniowej oglądaliśmy z rzutnika stare zdjęcia. Dostarczyło to wielu wzruszeń mieszkańcom, którzy rozpoznawali się na zdjęciach, o których dawno już zapomnieli, lub o których nawet nie wiedzieli. Słuchaliśmy też wspomnień o wywiezionych. O tym, jacy byli za życia, o samej wywózce, jak i o późniejszych losach mężczyzn, w czym pomógł nam historyk z muzeum w Sztutowie. Następnie, po krótkiej modlitwie poprowadzonej przez księdza proboszcza usiedliśmy za stołami by wspólnie śpiewać pieśni nabożne. Spotkanie poprowadzili miejscowi śpiewacy. Przedsięwzięcie było dla nas ważnym przeżyciem i napełniło nas optymizmem co do sensowności prowadzenia takich zgromadzeń w przyszłości.

59  21 24 55

 

______________________________________________

LEGENDY NASZEJ WSI – PIERWSZA AUDYCJA W SZKOLE

2 PAŹDZIERNIKA 2014

_____________________________________________

Tajemnicze miejsca, legendarne postaci, historyczne opowieści kontra telefony komórkowe, aparaty fotograficzne i uśpiony zmysł reportera. Uczniowie Zespołu Szkół w Czarni mają pole do popisu po pierwszej audycji w ramach projektu Szkoły Tradycji. Czy skorzystają z okazji?

 

Choć początki zawsze są trudne, nawiązanie relacji z osobami starszymi, pamiętającymi, „jak to kiedyś było”, jest i tak o wiele łatwiejsze niż z młodzieżą. W dobie pędu technologicznego i otwartych granic – właściwie w każdej dziedzinie – młodzi odnajdują się dużo lepiej. Dlatego ciężej ich złapać. Dodatkowo pewność w działaniu nadgryza świadomość, że wciąż Polacy chwalą cudze, swego nie znając.

 

Nasza obecność na wsi nie wynika jedynie z potrzeby wykorzystania jej tradycji na własne potrzeby. Oczywiście, jest w tym egoizm jako niezbędny zapalnik do rozpoczęcia jakichkolwiek działań. W tym przypadku chcemy wiedzieć, dlaczego w danym miejscu stoi krzyż, co działo się w starym budynku lub które miejsca lepiej omijać szerokim łukiem.

 

Nie chcemy jednak wprowadzać młodych w dawne czasy, pozostawiając ich bez znanych im, współczesnych narzędzi. Telefony komórkowe, aparaty fotograficzne; wszelkie sprzęty, które mogą wspomóc utrwalenie niezwykłych historii, są niezbędne w budzeniu pasji reporterskiej. Wszak, ku wzmocnieniu odpowiedzialności dziennikarskiej oraz ujednoliceniu wyników, poprosiliśmy o dostarczenie reportaży w skróconej formie pisemnej z dodatkowym elementem symbolizującym opisaną historię: zdjęcia, czy rysunki.

 

Pomysł angażowania miejscowej młodzieży w działania związane z jej własnym regionem zrodził się już w niejednej głowie. Wykorzystaliśmy tu dokumentację z wydarzeń, jakie miały miejsce w ramach Wędrownego Uniwersytetu Tradycji na Radomszczyznie. Nie boimy się przyznać, że bazujemy na cudzych „dobrych praktykach” i takie chcieliśmy pokazać podczas audycji w prezentacji i na filmach. Jest to delikatny przekaz: „skoro inni potrafią, mogą i chcą, to my tu, na Kurpiach, też chcemy, możemy i potrafimy”.

 

Najlepszym miejscem na zapoznanie się z frakcją młodych – co ważne, również spoza wsi, w której bywamy i działamy najczęściej – jest szkoła. Posiada ona odpowiednie lokum, sprzęt, postać czołową i znaną ze względu na swoją funkcję i zakres działań – dyrektora szkoły, Witolda Kuczyńskiego. Przede wszystkim jednak to w szkole najłatwiej jest trafić do największej liczby odbiorców w interesującym nas przedziale wieku.

 

Natomiast dowód chęci kontynuacji tej pracy w przyszłości i prawdziwości naszych zamiarów stanowi mapa. Wydrukowana w formacie A0, z zaznaczonymi terenami zielonymi, głównymi drogami oraz elementami charakterystycznymi w postaci rzeki Omulew i kościoła w Czarni, kusi  lukami do wypełniania. To solidny symbol „czegoś za coś” – nie przychodzimy z pustymi rękami, nie obiecujemy gruszek na wierzbie – jesteśmy już przygotowani na kolejną audycję i liczymy na zaangażowanie ze strony uczestników.

 

Jednych zadowoliliśmy, innych – nie, zabierając jedną godzinę lekcyjną z planu. Jednym podpadliśmy, innym – nie, bo nie wszyscy mogli wybrać, czy chcą brać udział w naszej propozycji. Decyzją dyrektora dla klas 2. gimnazjum zadanie jest obligatoryjne, gdyż zostanie wpisane w program działań szkolnych. Nie wiemy, jaki będzie finał tego zamieszania, ale wiemy, że bez akcji nie ma reakcji. Pozostaje nam czekać do listopada. Wówczas to my będziemy słuchać opowieści, przygotowanych przez tych, którzy słuchali nas teraz.

 

Pierwsza z cyklu audycja odbyła się w Zespole Szkół w Czarni, 2 października 2014 o godzinie 11:50, na piątej godzinie lekcyjnej. Do projektu zaproszeni zostali uczniowie trzech klas gimnazjalnych.

 

100_0110 100_0111 100_0113 100_0118

 

________________________________________

PIERWSZY KURPIOWSKI POTAŃC W BANDYSIACH

5 LIPCA 2014

 _______________________________________

Po kilku latach prób i błędów chyba w końcu udało nam się znaleźć dobrą receptę na zabawę łączącą śpiew, muzykę i taniec. Przypadkowe w sumie spotkanie pewnego czerwcowego wieczoru, które zamieniło się w taką właśnie – choć w małym gronie – zabawę, dało nam wiele do myślenia. Pokazało drogę, którą warto podążyć. Postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Czemu z taką ostrożnością? Bo do tej pory nie udało się nigdy zrobić prawdziwej kurpiowskiej potańcówki. Z racji braku zarówno prawdziwych tradycyjnych muzykantów w tym rejonie, jak i w związku z faktem, że większość melodii do tańca została po prostu zapomniana. Teraz, troszkę dopasowując się do rzeczywistości i możliwości, postanowiliśmy spróbować jeszcze raz.

 

Zgodnie z opowieściami pań Bandysionek przygotowaliśmy wszystko tak, aby było jak najlepiej. Był stół z poczęstunkiem, byli muzykanci gotowi grać, byli młodzi chętni tańczyć. Zaprosiliśmy na próbę te osoby miejscowe, które już nas znały i wiedzieliśmy, że nie odmówią. Obowiązkowo „nasze” Bandysionki, pan Sieruta – niezrównany tancerz, sołtys i komendant OSP. Nie mogło też zabraknąć zaprzyjaźnionego z nami animatora kultury z Czarni, Witka Kuczyńskiego. Nasze nieśmiałe oczekiwania spełniły się po wielokroć. Mocny śpiew kobiet wiódł za sobą melodie taneczne, podchwytywane sprytnie przez muzykantów. Wszystkie elementy przeplatały się, łączyły i stanowiły spójną, dobrze zrównoważoną całość. Zarówno młodzi jak i starsi, miejscowi jak i przyjezdni, wszyscy zostali wciągnięci do zabawy. I też bez mrugnięcia okiem dali się wciągnąć. Radość, śpiewy, próbowanie lokalnych wyrobów alkoholowych, zwanych potocznie bimbrem, tańce i muzyka trwały długo w noc. Wygląda na to, że chyba udało nam się znaleźć klucz, a przynajmniej właściwą ścieżkę… Popracować musimy na pewno nad zaproszeniem większej ilości miejscowych. To przecież oni są kluczowymi dla naszych działań osobami. To pierwsze ale na pewno nie ostatnie takie wydarzenie, które zainicjowaliśmy. Już we wrześniu ma odbyć się kolejna edycja Kurpiogrania. Będzie ona znów doskonałym pretekstem i przyczynkiem do kolejnego spotkania wieczornego.

 

Potańcówka miała miejsce 5. października 2014 w Starej Drewnianej Szkole w Bandysiach, od godziny 20:00. Zakończyła się nad ranem. Mieszkańcy zostali z nami niemal do północy.

 

 kolberg-logo-6b6d8efa7f8f041558f9ba0d9053622c

logo-IMIT1-300x144

Logo tratwa